/.../ W lokalu królowała muzyka płynąca z
czarnego pudła fortepianu. Pianistka, młoda kobieta z długim warkoczem
wybierała palcami na klawiaturze takty mazurka Chopina. Amatorzy kawy przy
stolikach, podejrzane typy w korytarzu wypatrujący swoich potencjalnych ofiar,
grupa świętujących czyjeś urodziny przy dwóch złączonych stolikach. Szymon nauczony obserwacji z reguły nigdy się
nie myli w ocenie sytuacji, potrafi prześwietlić każdego niezależnie od
płci i wieku. Ileż to
razy uchodził przed przykrym wydarzeniem, kiedy inni brali na siebie fatalne
skutki, świadomie lub nie. Poszukiwanie wieczornych uciech wiąże się z pewnym
ryzykiem. Można stracić nie tylko
portfel, jego kolega kiedyś pod rondem o północy stracił kożuch i nowiutkie
buty. Wracał do domu po śniegu, przeklinając cały świat, za co zapłacił mandat,
jakby poniesionych strat było mało. Szymon ani myśli oddać komukolwiek pola.
Nie musi, ponieważ w lokalu panuje
spokój. Do czasu. Bo spokój nigdy nie trwa długo, wystarczy jedna iskra, a
wybucha pożar, wtedy ratuj się kto może, Szymon najczęściej ucieka do toalety,
tam może przeczekać najgorsze i zawsze może powiedzieć, że niczego nie
widział.
W Pirackiej zawsze jest elegancko,
można tutaj spotkać miłość na długie lata, można też podłapać chorobę weneryczną. Szymon może mówić o wielkim szczęściu, przez całe swoje długie życie
udało mu się tego uniknąć. Zawsze potrafił wypatrzyć zagrożenie, nawet gdy
obiekt pożądania potrafił to ukryć.
Narrator wyręcza bohatera, a on siedzi
przy stoliku i
wypatruje ofiary. Nie ma instynktu łowcy, przykładem przedwojennych amantów stara się być bardzo
szarmancki, co zwykle wyzwala salwy śmiechu, kiedy potencjalne ofiary
sprowadzają podrywacza do parteru.
Minął kwadrans gdy do lokalu weszła
wysoka dama w kapeluszu z szerokim rondem, usiadła przy stoliku naprzeciw
tarasu widokowego i zanurzyła wzrok w karcie dań. Szymon w tym momencie
zapragnął być kelnerem, ale ruszył mocno głową i znalazł sposób na nawiązanie
kontaktu. Bynajmniej nie na odległość, to nie miało szans, klasyczna forma podrywania
świadcząca o prymitywnym charakterze faceta. Miał w swoim arsenale wiele
sztuczek, każda inna stosownie do miejsca akcji - od speluny do salonu.
Piracka plasuje się pośrodku, więc z tego dziwacznego arsenału trudno było
cokolwiek wybrać.
Czekał
na stosowny moment. Najpierw warto było zobaczyć, co uczyni dama, co zamówi,
jakie ma gusta. Każdy szczegół garderoby i zachowania, a także kulinarne
słabostki świadczą o charakterze człowieka. Nieznajoma zamówiła szarlotkę z bitą śmietaną, do tego kawę z
ekspresu i lampkę czer- wonego porto. Zatopiona w lekturze kolorowego pisma
piła kawę, konsumując gorącą szarlotkę. Lokal powoli pustoszał, na zewnątrz
robiło się ciemno, Szymon postanowił wy-próbować jeden ze swoich forteli, aby skutecznie
podejść nieznajomą. Podejść w sposób wytworny, nie budząc przy tym żadnej
wątpliwości co do swoich uczciwych zamiarów. Wyczekał stosownej chwili i ruszył
do niecnego dzieła w
zamyśle.
Nieznajoma oderwała swoje oczy od
lektury, odsunęła pustą filiżankę i rozejrzała się po sali, zaskoczona pustką
dostrzegła Szymona, zdradzając swoje zaciekawienie. Kim może być ten gość
dobrze ubrany, prezentujący się okazale? - pomyślała. A gość w tej samej
chwili stanął przed jej obliczem, uśmiechając się subtelnie. Przez moment oboje
się nie odzywali, długo udając zaskoczenie, pierwszy przemówił Szymon głosem
onieśmielonego amanta:
- Pozwoli pani się dosiąść?
Nieznajoma miała zamiar odmówić, ale widząc anielską twarz nieznanego mężczyzny, uległa prośbie, wskazując dłonią krzesło. Powoli je odsunął, ukłonił się raz jeszcze i zajął miejsce przy stoliku:
- Dziękuję - odrzekł - wielkie to dla mnie szczęście usiąść obok pani, szlachetnego serca jak mniemam, obdarzonej nieziemską urodą. Czuję się niegodzien takich względów.
Na
moment zaskoczona, powróciła do trzeźwej oceny sytuacji i z pozycji swojej przewagi nad
nim, gestem prawej dłoni dała mu do zrozumienia, że nie może na wiele sobie
pozwolić. Ona tutaj decyduje o wszystkim, tutaj i tam poza lokalem, a nawet
jeszcze dalej w mieście, co oznacza, że będzie musiał stanąć na głowie, aby
uzyskać jej przychylność. Pod jednym warunkiem: że po wyjściu z lokalu nie powie mu „do
widzenia”.
Przez
moment panowała pomiędzy nimi cisza, Szymon nie odważył się zabrać głosu, a
Nieznajoma w sposób niezwykle wymowny zaczęła swój monolog:
- Jest Pan bardzo odważny – mówiąc to,
sparaliżowała go swoim wzrokiem. Już był gotów podnieść się z krzesła, gdy
delikatnym rozwarciem ust, wysłała w jego kierunku uśmiech – ale jest to
pańskim atutem, ta odwaga, nie znoszę mięczaków ani nazbyt nachalnych osiłków.
Każdemu jedno tylko na myśli. A pana jakie myśli ku mnie przywiodły?
Nie
wiedział, co ma odpowiedzieć, zaczął nerwowo rozglądać się za kelnerką, po czym
lekko poddenerwowany wypalił z grubej rury, dodając sobie w ten sposób wigoru do dalszej rozmowy:
- Nie myśl, tylko ukryta pod ubiorem pani
osobowość, bardzo skomplikowana i przy tym dystyngowana wielce. Mam wrażenie,
że pochodzi pani z arystokratycznej rodziny.
Zaczęło być ciekawie przy stoliku, z
jednej jego strony obiekt pożądań, z drugiej być może to samo. Oboje z
podobnym zamiarem, ale w inny sposób wyrażanym, płeć słaba zawsze jest
silniejsza w takich kontaktach. Czy tutaj w Pirackiej coś takiego się
wydarzyło?
Szymon opanował swoje zdenerwowanie,
Nieznajoma wpadała w coraz większe zakłopotanie, oboje w pewnym momencie
przypomnieli sobie o personaliach. Od tego powinni zacząć, i dopiero potem
kontynuować lub przerwać ten dialog. Szymon zwolnił, ona spuściła z niego
wzrok, przez moment zastygli w bezruchu, po czym ten dziwny dialog ruszył w
długą podróż aż do zamknięcia lokalu.
- Jestem stanu wolnego, nie powiem, że
zawsze byłem, pobieram prezesowską emeryturę, mam auto z mnogą ilości koni, ale
sam jestem jak koń pociągowy i pragnę startować na wyścigach. Co do
zainteresowań lubię wędkować, i wiem co to są dobre przynęty.
- Jestem stanu wolnego, od niedawna, i
nie wdowa ani rozwódka. Niech pan zgadnie, kim mogłam być, nie będąc nigdy
zamężną. Byłam pewna pańskiego obecnego statusu, ale nie mogę uwierzyć w pański
stan kawalerski.
Kelner przyniósł zamówione desery, dwie
lampki markowego koniaku, oboje zajęli się konsumpcją, co chwilę zerkając na
siebie. Szymon był pewien, że sam nie wróci do domu, Nieznajoma wiedziała, że
musi stawiać warunki, nawet przeszkody, chociaż on, uprawiający kiedyś sport,
nigdy nie dosiadał wierzchowca. Raz mu się zdarzyło galopować na lonży, ale
było to bardzo dawno.
Kiedy znikły ze stolika desery, powróciły
zamiary molestowania partnera, z obu stron, na wyrywki, jakby zaczęły się
wielkie miłosne manewry. Dama „przycięła
batem” pierwsza:
-
Był pan już dłużej w związku?
- Byłem, ale w radzieckim, potem w
związku twórczym, i jeszcze w kilku związkach, ale żaden z ich nie zakończył się orgazmem.
Przepraszam za świntuszenie, nie potrafię przejść obojętnie nad pięknym
obrazkiem. A tak serio, związki moje z płcią piękną nie trwały długo, i to
zawsze z mojej winy, ponieważ nigdy nie jestem z czymś lub z kimś do końca. Bo
koniec jest czymś nieokreślonym czasowo i przestrzennie, można obcować przez
jedną noc bardzo owocnie, można też latami oczekiwać na owoce, owoce oczekiwania,
wegetacja, okres zbiorów. U mnie zbiory mogą mieć miejsce bardzo często, zależy
od atmosfery i ciepła. Każde miejsce jest dobre, i każda okazja jest wtedy
wykorzystana, gdy przyjemność jest obopólna. Na jak długo i czy z tego zrodzi
się mocny związek? To zależy od wielu czynników, nie zawsze materialnych. Ktoś
kiedyś powiedział, że okazja czyni złodzieja. Ja powiem, że okazja czyni
mężem. Nie wszystko da się rozwiązać według powszechnie utartego schematu.
Czasem w błądzeniu można znaleźć skarb. Co pani na to?
- Ma pan dużo racji. Ale skoro nadal jest
pan stanu wolnego, nigdy nie będąc w długotrwałym związku, to nie znalazł pan
jeszcze skarbu albo sam nie jest skarbem dla kogoś. Błądzi zatem i błądzić
będzie. Natomiast ja, na pańskiej drodze, będę jak współpasażerka podróży, każdy
z nas wysiądzie na swojej stacji, i może kiedyś znów w tym samym lokalu,
skrzyżujemy swoje spojrzenia, ale na bliższy, stały kontakt będzie już za
późno. /.../ cdn





.jpg)





