Obed Enaí Tello Francisquez (Guatemala) (nacio Nentón,
Huehuetenango, Guatemala). Maestro de Educación Primaria y en procesode
graduación para la Licenciatura en Ciencias Jurídicas y Sociales, Abogacía y
Notariado, por la Universidad Mariano Gálvez de Guatemala. Primer lugar en la
rama de verso de los Juegos Florales Nacionales «Rodolfo Angelino Rivera
Escalante» 2023 de la Casa de la cultura de Huehuetenango; participó en la
lectura virtual de poesía Voz de la gente convocado por Progressive Literary
& Cultural Society, desde La India en mayo de 2022. Primer lugar en la rama
de poesía en el Concurso departamental multidisciplinario JAxJS 2021, convocado
por la Red de Jóvenes Artistas por la Justicia Social, del departamento de
Huehuetenango. Textos suyos forman parte de la muestra poética 2020 Del ser que
nos habita, que recoge la poética juvenil de Huehuetenango, por Cafeína Editores.
Obed
Enaí Tello Francisquez (Gwatemala)(ur. Nentón,
Huehuetenango, Gwatemala). Nauczyciel edukacji podstawowej oraz w trakcie
uzyskiwania tytułu licencjata w dziedzinie nauk prawnych i społecznych, prawa i
notariuszy na Uniwersytecie Mariano Gálvez w Gwatemali. Pierwsze miejsce w
oddziale poetyckim Narodowych Igrzysk Kwiatowych „Rodolfo Angelino Rivera
Escalante” 2023 Domu Kultury Huehuetenango; wziął udział w wirtualnym czytaniu
poezji Voice of the People zwołanym przez Progressive Literary & Cultural
Society z Indii w maju 2022 r. Pierwsze miejsce w branży poetyckiej w
multidyscyplinarnym konkursie wydziałowym JAxJS 2021, zorganizowanym przez
Young Artists Network by Social Justice, z departament Huehuetenango. Jego
teksty są częścią wystawy poezji Del ser que nos inhabita na rok 2020, która gromadzi
poezję młodzieżową Huehuetenango, zorganizowaną przez Caffeína Editores. Autor
książek: Co powiedział wilk
i Drogi Powietrzne.
Desde
la mañana el ocaso tiene náuseas,
sufre de añoranza y recuerdo
(hay cosas que no están
/exentas de memoria y
olvido).
A
veces mi insomnio
/es un colibrí asustado.
Gaita sonámbula y anticipada.
Maldito
sea el silencio donde se pudre
el deseo y todo lo no dicho.
KOLIBER
Od
rana zachód słońca przyprawia o mdłości;
cierpię
na tęsknotę i pamięć
(są rzeczy, których nie ma;
wyzwolone
z pamięci i zapomnienia).
Czasami
moja bezsenność
to
przestraszony koliber.
Lunatykowanie
i oczekiwanie na duszę.
Przeklnij
ciszę tam, gdzie gnije pożądanie
–
słyszę te słowa– i wszystko niewypowiedziane.
RÍE
Cientos
de páginas bailaron
hasta desvanecerse o morir de olvido,
todas ellas de las palabras
/que desperdiciaste
y las que debiste decir;
pero no importa,
/siempre vuelven para ser dichas,
mientras tanto
/alégrate, salta, contempla, vive…
pero, sobre todo, ríe sin motivo alguno,
lo más que puedas:
las
risas sin motivo son mejores,
huelen a libertad, engendran estrellas,
mezclan todo, incluso memoria y porvenir.
ŚMIECH
Przetańczyły
już setki stron
aż
znikną lub umrą z zapomnienia
–
wszystkie moje słowa;
zmarnowane
przez ciebie
i
te, które powinnaś była powiedzieć.
Ale to już nie ma znaczenia.
Zawsze
tu wracam żeby coś usłyszeć.
Tymczasem
raduj się, skacz,
kontempluj,
żyj…ale przede wszystkim
śmiej
się bez powodu, tyle ile potrafisz:
śmiech
bez powodu jest lepszy
pachnie
wolnością, rodzi gwiazdy
które
potrafią wszystko, nawet
przyszłość
z pamięcią kojarzyć.
MEDUSA
En
muchas partes te llaman Medusa,
no solo porque tus ojos petrifican:
también lo hace tu silueta,
la forma en que has ido
/y vas por la vida,
tu cabello libre, tus palabras,
tus pasos, tus ojeras, tu cansancio,
tus huellas, tu voz y tu silencio.
No
hay estación ni viento que no sepa
que todos los pájaros
/emigran hacia tu
cabellera;
No hay ruta, vía ni riel que no sepa
que no hay tren que escape
/sin algo de ti.
No
hay invierno ni altura que no sepa
que, entre la lluvia y la neblina,
con linterna he buscado tu fantasma
y los códigos de tu cintura.
MEDUZA
W
wielu miejscach nazywają cię Meduzą,
nie
tylko dlatego, że twoje oczy skamieniały:
podobnie
jak twoja sylwetka
na
drodze, którą obrałaś i idziesz przez życie.
Twoje
rozwiane włosy, twoje słowa,
twoje
kroki, twoje cienie, twoje zmęczenie,
twoje
ślady, głos i twoja cisza.
Nie
ma pory roku ani wiatru, których byś nie znała
wszystkie
ptaki migrują w twoją stronę.
Nie
ma trasy ani linii kolejowej ukrytych przed tobą,
nie
ma pociągu ewakuacyjnego,
bez
czegoś z Ciebie – też nie ma.
Nie
ma zimy ani wielkości,
których
bym nie poznał
pomiędzy
deszczem a mgłą
szukam
ze świecą twojego ducha
i
kodów twojego ciała.
ROXELANA
Reconcilia
mi sombra y mis cenizas
fuente de nombres: Diana, Helena, Dulce,
Roxelana, Perséfone, Andrea,
en cada nombre eres distinta, Angélica,
cada uno de tus nombres es un otro
yo de ti;
origen de las estaciones,
arquera y señora del inframundo,
siembras tiempo en los instantes vacíos,
caben árboles en tus pulsaciones;
dices
una palabra y se extravían
mis sílabas entre tus laberintos,
lumbre
y ocaso; Perséfone, porque
he puesto mi esperanza en el criterio
de tus pestañas y tus parpadeos.
CRISTAL
Digo
y desdigo; río y desrío.
Unas palabras ríen, otras escupen,
¿son marionetas de sí mismas?
Memoria al borde del colapso;
mentí como quien hace una promesa.
Prometo
y desprometo,
y de eso nace un instante
dispuesto a entenderlo todo
y a retener la eternidad
que retoza en una sílaba
y en dos cuerpos entrelazados.
Camino
y descamino.
Dejo caer de las manos un cristal
y veo esparcirse mis pedazos.
SZKŁO
Mówię
i zaprzeczam sobie; rzeka i rzeka.
Jedne
słowa się śmieją, inne opluwają,
albo
są marionetkami samych siebie?
Pamięć
na skraju załamania;
skłamałem
jak ktoś, kto coś obiecuje.
Obiecuję
i zaprzeczam
i
z tego rodzi się mroczna chwila;
pragnę
wszystko zrozumieć,
i
zachować wieczność
która
wierci się w sylabie
i
w dwóch splecionych ciałach.
Chodzę
i chodzę.
Wypuszczam
szklankę z rąk
i
widzę, jak na kawałki się rozsypuję.
PÁJARO FANTASMA
I
Mientras el viento trae un hambre de incendio,
la muerte se masturba en los suburbios,
el
deseo se pudre, huele a traición;
el patíbulo no es más que un puente
hacia otro tiempo que también se derrite.
Silencio:
al fondo, a una canción
se le caen pedazos de carne
y el hambre acecha con su buitre.
El instante suspendido y el fuego
que se derrama como un deseo
guardado por mucho tiempo.
II
Pájaro fantasma, un filo bien añejado.
Buscas la respuesta correcta,
la que responda por todas,
pero sólo encuentras una pregunta viscosa
y una respuesta que interroga.
III
Lluvia recién parida por tus ojos:
duermes sobre el verano
y un relámpago atraviesa tus sueños
que luego se revelan
y te aruñan la cara.
Despiertas:
el día lleva una noche en el vientre.
–Me
habla un pájaro fantasma esparcido
entre los pedazos de un cristal
/que alguien dejó caer–.
Cierras
los ojos y ves más claro,
al fin ves todo,
luego los abres y olvidas todo.
Traducción al polaco Jerzy
Beniamin Zimny
Tłumaczenie
na język polski Jerzy Beniamin Zimny



