sobota, 9 maja 2026

Nokturn w Dąbrówce



                                                               NA SZÓSTYM PIĘTRZE

  

Moje kobiety siorbią herbatę

każda w swoim mieszkaniu

ze ślepą kuchnią. 

Moje kobiety śpią snem wiecznym

albo przerywanym, moim kobietom

brakuje mojego młodego wieku. 

Tak sobie wyobrażam ich myślenie o mnie,

ale brakuje im mojej twarzy do pełnego obrazu,

nie wiedzą też jaką noszę bieliznę,

i co z paleniem i piciem.

 Wczoraj myślałem inaczej

jutro w szarych komórkach

zamieszkają emigranci z nieba;

wśród nich kobiety. 

Każda w letniej sukience

 

NA ŁĘGACH DĘBIŃSKICH

 

Wdychać wiosnę jak opary alkoholu,

iść przez rzekę i się utopić,

spaść z drzewa które nie rodzi owoców. 

Wyzwania na miarę człowieka

siedzącego na pniu topoli,

która miała za dużo słoi. 

Czy jest wiosna na stole żałobnika,

czy są organy z piszczeli,

tylko muzyka słyszy lepiej od ściany,

tylko głucha cisza przyswaja myśli

poety, kiedy nie może zasnąć, pijany

    

POKUTA

  

Moim oczom ukazał się anioł,

moje oczy widziały w nim diabła. 

Bez moich rąk świat się stacza,

z moimi nogami nikt nie pójdzie

na drinka, ale głowa 

chce sznurka. Język flirtuje

z kablem elektrycznym, ślini się

na widok wtyczki,

dwa skobelki i palec do uziemienia,

dwie dziurki w jednej można

skonać. Wstaję wreszcie z łóżka;

 uliczne anioły niosą worki,

w oczach mają dusze od żelazka.

  

OKRYJBIEDA

 

 Piękne lata ortalionu i brezentu

zatrzymał w poezji Jan Palony,

(spawacz w osłonie ozonu).

 

Umarł pozostawiając palnik,

żonę z urodą Lody Halamy

i psa którego nauczył węszyć.

 

Wstawiam się za jego duszą

niech nie musi tułać się daremnie.

 

Chodzę po rynku nadziany ziarnem słonecznika,

nie szukam wspólnego mianownika dla siebie

szukam balsamu na moje rozgrzane skronie.

 

Wiem, czas ma wartość skoku na bank,

godziny trzeba liczyć jak stówki i dziewczyny,

wobec urody jestem bezbronny.

 

Nic na tak, wszystko na pustą muszelkę

a jeśli coś poważnego to zwykle trąbka.

Gram ciszę we wszystkich językach.

Wszystkie drogi prowadzą do piekła.

 

                                                                         /wiersze z tomu Nokturn/