piątek, 17 czerwca 2016

Miasteczko nad Lubszą

 


Fabryka domów

Miasteczko Gassen. Albo Jasień.
Obojętnie i tak nazwiesz po swojemu.
Bruk uliczny Hansa, cegielnię Franza
Wurziga. Fryzjera mają tutaj z Podola.

Lasy iglaste zamiast płotów.
Na zdjęciu stoimy obok pomnika,
szosy jeszcze nie ma. Daga ma w ręku
misia. Mały świat w dosłowności
fabrycznego portiera. I park już tak
nie uległy wiązom i cisom. Idę sam
za mną wszystkie oczy, nawet z okien.
Europę poznaję po ścieżce rowerowej.
i czerwonym bruku. W sklepach zeszyty
(idę jak oni na krechę). Przez środek jezdni,

południk, od którego zaczyna się strefa zero.

(z tomu, Rubinosa, 2011)



    Czwartek od rana słonecznie, wyruszamy na zachód, czeka mnie kolejne spotkanie z czytelnikami. Mam sporą tremę ponieważ miejscowość, do której zawitam dzisiaj jest szczególnie bliska rodzinie mojej żony, pochodzącej z południa Polski? Losy bohaterów Gromnicy były zadziwiająco nieprawdopodobne, tak jak moi rodzice trafili na zachód po wyzwoleniu, tak rodzice mojej żony z końcem lat 60-tych przenieśli się z Bielska Białej nad Lubszę. A wszystko za sprawą "bodźców ekonomicznych", które mój przyszły teść z ramienia resortu maszynowego wdrażał w miejscowej fabryce. Tak trafili do Jasienia w grudniu 1971 roku, w tym samym czasie kiedy my młodzi ( ja i ich córka) wzięliśmy ślub. Zbieżność faktów, zbieżność obecnych jubileuszy wywołane Gromnicą. Książka ta przyniosła już tyle dobrego, że powoli jako autor odsuwam się w cień. I tak być powinno. 

   Droga na zachód, od dziś jeszcze dalej na zachód od Sulechowa (tam zwykle kończyłem od kilku lat moje wojaże), mijamy Zieloną Górę przedłużoną obwodnicą, dalej przez Nowogród Bobrzański gdzie nadal działa legendarna stacja paliwowa, w której nabywaliśmy paliwo (przyjeżdżając z odległego Poznania) po znajomości w czasach "kartkowych". Bóbr płynie swoim tempem, zakole z piaszczystą łachą - niezmiennie, tylko wyszynku już nie ma, są za to nowe bloki mieszkaniowe, a miasteczko jest obecnie bardziej kolorowe i bardziej przyjazne. Udajemy się do Lubska gdzie osiadł na emeryturze drugi, najważniejszy bohater kamieniarskich szlaków. Przyjął nas po staropolsku, czasu mamy mało - czekają na nas mieszkańcy Jasienia,  niektórzy czytali już Gromnicę, pozostali chętni na lekturę czekają w kolejce? Ta informacja uderza we mnie jak fala rozgrzanego powietrza, słyszę opinię, że książki są do czytania, dla ludzi, nie dla znawców literatury:  "dał pan świadectwo czasów, nasze świadectwo, utożsamiamy się z tym wszystkim", na koniec okazuje się, że jeden karton książek to zbyt mało jak na kulturalny, rozczytany Jasień, i jeden egzemplarz prozy w bibliotece - to nie to samo co egzemplarz poezji. Padają pytania o moje dalsze plany wydawnicze, padają pytania o moją poezję, ponieważ na sali jest kilkoro osób piszących wiersze do szuflady. Odpowiadam i obiecuję wpadać tutaj częściej, ci co jeszcze żyją oddają się pracy społecznej: w miejscowej izbie pamięci, w Klubie Kresowiaków, w klubie sportowym. Mimo problemów finansowych kultura w Jasieniu funkcjonuje, starsi wspominają ówczesnego dyrektora fabryki, Mariana Szpaka, który swego czasu postawił na kulturę i szkolnictwo zawodowe, tradycja pozostała, pozostała też wśród mieszkańców świadomość znaczenia człowieka jako zasadniczego ogniwa w infrastrukturze, podziale dóbr materialnych i kulturalnych, zdrowia i oświaty. 

  Jestem jeszcze pod wrażeniem spotkania, dziękuje Pani  Urszuli Hryniewicz i jej zastępczyni, Irenie Ludwig, mieszkańcom miasta, przyjaciołom i znajomym za wspaniałe przyjęcie, dzisiaj w Jasieniu była jedna wielka rodzina sympatyków tego miasta, Gromnica stała się pretekstem do spotkania po wielu latach, to najlepszy sposób na utrzymywanie kontaktów, jest nas coraz mniej, i nie wszyscy są sprawiedliwie postrzegani, chociaż czas weryfikuje wszelkie osądy.











1 komentarz:

  1. Cieszę się , że mogłam uczestniczyć w tym wydarzeniu o zabarwieniu mocno sentymentalnym. Przyjęcie przeszło moje najśmielsze oczekiwania i jestem szczęśliwa , że mogłam spotkać osoby, które spotkałam w dzieciństwie. Czas jakby na chwilę się zatrzymał.

    OdpowiedzUsuń