sobota, 12 grudnia 2015

Opowiastki z prowincji















Wczoraj przed cmentarzem zaczepił mnie podejrzany typ, 
                -Panie jarasz?
Przez moment zastanawiałem się co odpowiedzieć? Był czas, że jarałem fajki, ale mówiło się  inaczej, kopci i już. Podejrzany typ nie spuszczał ze mnie oczu więc burknąłem,
                -A kto nie jara?
Wybieg ten doprowadził typa do furii,
                -Nie pytałem  kto nie jara, pytałem czy pan jara?
               - Obecnie nie jaram.
                -To znaczy, że możesz pan mieć szluga?
               - Mam- odpowiedziałem, ale słabiutkie
                -Daj pan cztery, wezmę naraz.
Dałem mu dwa marlborasy, białe twarde i zniknąłem w bramie. 

    Znicze bardzo opornie odpowiadały na ogień z zapalniczki, wiatr  dołożył swój wydech i powiedziałem do siebie- kurwa. Obok dama w kapeluszu:
               - W takim miejscu  jak można?
               - A można -  odrzekłem, - wszędzie można się wkurwić, ale czy musi pani słuchać?
               - Jeszcze nie jestem głucha,  
             - A ja już. - Odpowiedziałem i udałem się w kierunku studni. Tam jakiś facet pomstował nad tłokiem – panie żeby w takim dniu się zatarło? W jakim dniu – pytam. On wskazał na kopcące znicze    – dymią jak cholera a woda się zakleszczyła w rurze na amen. Po grzyba panu woda - odpowiadam. Daje mi do ręki wiadro mówiąc przy tym- nie widzisz, że puste. A więc trzeba je napełnić?  Tłok tłokiem, nerwy nerwami- rzekłem- idź pan do swojej nieboszczki i powiedz, że nie podlejesz kwiatów, 
    Odszedł z pustym wiadrem w kierunku kaplicy i tyle było go widać, z grobowca obok odlałem sobie z wazonu trochę wody do butelki. Nauczył mnie tego ojciec, więc dla niego ta woda, ściślej dla kwiatów, które byłem łaskaw mu kupić. 
    Odszedł szesnaście lat temu, cichutko odszedł pozostawiając po sobie ogródek działkowy. Wzór sztuki ogrodniczej, czereśnie szczepione łutówkami, śliwy po trzykroć szczepione różnymi odmianami i wino z sadzonek przywiezionych z Węgier. Takiego wina w kraju nikt nie miał. I to wszystko pozostało na łasce losu. Podobno jedyny spadkowicz (imienia nie wymienię) puścił działkę za kilka butelek wódki? Potem mieszkanie otrzymane w spadku. Tak już bywa, że to co łatwo przychodzi jeszcze łatwiej odchodzi.  Ja jako ten, który po ojcu nic nie otrzymał  z wielkiej miłości do niego dbam o nagrobek,  który postawiłem nie prosząc innych o wsparcie finansowe. Nauczono mnie tylko dawać i nie oczekiwać rewanżu. Tam w niebie wszystko jest policzone  i niech tak będzie. 

   Na parkingu ciasno, drzwi w drzwi ustawione auta, zawsze zostawiam sobie duży odstęp ważąc na tuszę. Jednak nic to nie daje, bo parkują obok cieniasy, zanim wsiądę dokładnie obijam drzwiami sąsiada. Obijam całe życie cudze boki. Obecność moja to dym z papierosów, dymek z rury wydechowej i czasem piękne słowa układane w wersy. I kobiety bez słów miłowane. Miejsce zdarzeń intymnych jest obojętne, byle dać upust nieokiełznanej wyobraźni.  



piątek, 11 grudnia 2015

Winna była wyobraźnia






                                       młodzi konferansjerzy pokazali klasę godną mistrzów

                                                    porywający poetycki spektakl,
                                                            rozmowy w kuluarach
                                                   

środa, 9 grudnia 2015

Wyniki X edycji Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego im. Łucji Danielewskiej

PROTOKÓŁ JURY

Jury X edycji Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego im. Łucji Danielewskiej na posiedzeniu w dniu 27.11.2015 w składzie: Grażyna Wrońska, Ivana Prakaturovic, Jerzy Beniamin Zimny, Stanisław Szwarc, Dragan Markovic, Jerzy Grupiński (Przewodniczący), po przeanalizowaniu 149 nadesłanych w regulaminowym terminie prac, postanowiło nagrodzić następujące osoby:
Laureat – Jolanta Nawrot ze Słupcy, godło:  „Skrzydełko” za wiersz „ *** Ciągle stoję gdzieś w korkach, posuwam się powoli”
Rzeźbę autorstwa poznańskiej artystki Marioli Kalickiej ufundowaną przez Annę Woźniak;
Nagrodę pieniężną w wysokości 1000 zł ufundowaną przez Grupę 3000 – Oferta Poznańskich Pośredników Nieruchomości, Juliusza Wilczyńskiego, Annę Woźniak;
Nagrodę Klubu Artystycznego PoemaCafe w postaci wieczoru z pełną oprawą promocyjną ufundowaną przez Teresę i Agatę Wawrzyniak,
Nagrodę Specjalną Apteki pod Złotym Lwem ufundowaną przez właściciela dr. Jana Majewskiego;
Dodatkowo Adam Nowak ufundował Laureatowi Konkursu nocleg w pokoju 2-osobowym ze śniadaniem na poznańskim Stary Rynku w „Naszym Klubie” przy ul. Woźnej 10.
Wyróżnieni kolejno:     
1.       Dorota Ryst z Warszawy, godło: „Adlerhorst” za wiersz „neon”
Obraz autorstwa poznańskiego artysty plastyka pochodzącego z Bułgarii Ventzislava Piriankova
2.       Michał Witold Gajda z Wrześni, godło: „stanisławowicz” za wiersz „Dlatego”
Obraz autorstwa poznańskiego artysty plastyka pochodzącego z Chorwacji Dragana Markovica
3.       Krzysztof Martyna z Kalisza, godło: „d’Artagnan” za wiersz „pusty kościół w upalne południe”
Nagrody książkowe ufundowane przez Wojewódzką Bibliotekę Publiczną i Centrum Animacji Kultury w Poznaniu;

Nagrody dla 3 osób wyróżnionych:

Nagroda Klubu Artystycznego PoemaCafe w postaci wspólnego wieczoru z pełną oprawą promocyjną ufundowana przez właścicielki Panie Teresę i Agatę Wawrzyniak;
Nagrody książkowe ufundowane przez Wojewódzką Bibliotekę Publiczną i Centrum Animacji Kultury w Poznaniu;
Nagrody książkowe autorstwa Łucji Danielewskiej ufundowane przez Rodzinę Poetki.                                                                                           

Laureat został wybrany większością głosów. Zgłoszono votum separatum (Grażyna Wrońska) podczas głosowania nad wyborem Laureata. Protokołowała Anna Woźniak.
Jerzy Grupiński (Przewodniczący)

 Grażyna Wrońska
 Ivana Prakaturovic
 Jerzy Beniamin Zimny
 Stanisław Szwarc
 Dragan Markovic


czwartek, 12 listopada 2015

Plany wydawnicze na 2015- 2016 .







Tom poezji






Jak się w tym wszystkim znaleźć będąc czułym
jak zapalnik granatu. Kobieta mnie rozumie
i odpina stanik, nie chce moich wierszy na noc,
nawet mój sen jest dla niej zbyt liryczny, a przecież
Bóg dał mi pióro i kałamarz, aniołowie skrzydła.

Nie uczyniłem z tych darów choćby piwnego parnasu.

Jest mi jesiennie z kobietą bo liście zamiast włosów.
Jest mi zimno, skostniale na wczasach przed
pogrzebowych. Szkoda łez na mrozie nie będzie
z nich kryształu.  I wiersza mi żal bo nasiąknięty
alkoholem. I Polski mi żal, bo musi mnie znosić.  

( z tomu Pakuły) 




Powieść 


                                                          

 (….)    Żyć nie umierać – pomyślałem sobie, stojąc przy oknie wychodzącym na strażackie podwórze. Czego tam nie było? Wrak wozu bojowego chyba jeszcze sprzed wojny, podziurawione węże, połamane drabiny i mnóstwo walającego się złomu. Nad wejściem do piwnicy przebijał spod tynku powszechnie rzucający się w oczy napis „PST”, którego znaczenia nie rozumiałem, oraz powszechny i zrozumiały dla wszystkich napis „3 × TAK”. Napisy te w jakimś stopniu korespondowały ze sobą. Jeden i drugi skazywał kogoś na milczenie, jeden i drugi nakazywał określone zachowanie. Teraz te znaki towarzyszą mi, przedstawicielowi młodego pokolenia, w akcie dorastania do publicznej zabawy, podczas której nikt nie będzie milczał. Wszyscy otworzą swoje dzioby do butelek, dziękując losowi za przeżycie i choć jeden dzień utraty świadomości. W dosłownym tego słowa znaczeniu (…)

fragment Gromnicy.






                                                            Eseje




                                                                                           (2012-2016)


(....)
Błądzenie to poszukiwanie prawdy. Kto błądzi, prędzej czy później, znajduje najistotniejsze wartości? Uniwersalne, niepoddające się destrukcji czasu.  Niepodlegające cezurze, niezależnie od okoliczności politycznych lub społecznych. Czy sytuacji wymagającej poświęcenia dobra, aby złu nadać miano wyższej konieczności? Nigdy w przeszłości nie było widocznej granicy między dobrem i złem. I w przyszłości też nie będzie. Może jest to próba, na którą skazana jest ludzkość? W celu oceny własnego postępowania w okolicznościach dwuznacznych? Liryka Samsela jest dwuznaczna. Dwa oblicza, jednak bardzo niewyraziste, a przy tym wymowne w swoich tajemniczych rysach. Jak ten aniołek, pozbawiony oblicza siłami natury, która uzmysławia nam, że wszystko, co ludzkie i ziemskie podlega takim samym prawom, dobra i zła? Przy czym nie ma znaczenia, w którym kierunku oscyluje ludzka świadomość. W nicość obraca się zarówno ułomność jak i doskonałość. Z wyjątkiem przekazywanych z pokolenia na pokolenie dziedzicznych cech. Podatnych na dobro i zło. (....)


(fragment książki)

środa, 7 października 2015





OGÓLNOPOLSKI KONKURS NA NAJLEPSZY DEBIUT ROKU im. KAZIMIERY IŁŁAKOWICZÓWNY.

NAGRODA im.  KAZIMIERY IŁŁAKOWICZÓWNY
OGÓLNOPOLSKI KONKURS NA NAJLEPSZY DEBIUT ROKU

Poznański Oddział Związku Literatów Polskich ogłasza Konkurs o Nagrodę im. Kazimiery Iłłakowiczówny na Najlepszy debiut Poetycki Roku 2015.

Konkurs od ponad 30 lat promuje miasto Poznań w kraju i poza jego granicami. Inspiruje ludzi młodych do rozwijania artystycznej pasji , zdolności i możliwości poetyckiej wypowiedzi. Popularyzuje twórczość Patronki Nagrody – Kazimiery Iłłakowiczówny. Była ona jedną z najważniejszych poetek polskich. Z Poznaniem związała swoje życie, a wiele lat z poznańskim oddziałem ZLP.

Serdecznie zapraszamy
wydawnictwa, stowarzyszenia twórcze, osoby reprezentujące instytucje kulturalne i media o charakterze literackim do nadsyłania zauważonych, interesujących debiutów poetyckich – książek, wydanych w 2015 roku.

Regulamin konkursu:
• Tomy poetyckie mogą zgłaszać wydawnictwa, stowarzyszenia twórcze, osoby, reprezentujące instytucje kultury i media i charakterze literackim.
• Książki autorów, pisane w języku polskim, wydane w 2015 roku, należy wysłać na adres Organizatora Konkursu w 3 egzemplarzach, z podaniem adresu, e-maila, nr telefonu autora.
• Termin nadsyłania tomów poetyckich – 30.11.2015.(decyduje data stempla pocztowego).
• Nadesłanie książek jest równoznaczne z akceptacją regulaminu i stanowi deklarację, że autor nigdy wcześniej nie wydał żadnej książki noszącej cechy poetyckiego debiutu (z numerem ISBN).
• Nadesłane książki oceni Komisja Konkursowa, powołana przez Organizatora.
• Oficjalne ogłoszenie nazwiska Laureata i wręczenie Nagrody nastąpi w grudniu 2015., w Mieszkaniu – Pracowni Kazimiery Iłłakowiczówny – Oddziale Biblioteki Raczyńskich w Poznaniu, ul. Gajowa 4 m 8.
• Laureat zostanie powiadomiony o terminie wręczenia Nagrody.
• Wiersze z nagrodzonego tomu poetyckiego zostaną zaprezentowane na witrynie poznańskiego oddziału Związku Literatów Polskich - www.zlp.poznan.pl
• Organizator nie zwraca książek, nadesłanych na konkurs.
• Adres Organizatora Konkursu:
Związek Literatów Polskich Oddział w Poznaniu
ul. Dmowskiego 37
60 – 222 Poznań

środa, 2 września 2015

Darłowskie lato 2015






Darłowo, moje drugie miasto na nawietrznej. Z solą dla smaku, winem z innej beczki.
      
Ile w tym prawdy może każdy się przekonać  spędzając tutaj wakacje. Od czterdziestu pięciu lat każdego roku, niekiedy częściej - przyjeżdzam do  Darłowa szlakiem moich młodzieńczych uniesień, spotkanej tutaj miłości i kontaktów lirycznych, inspirowanych historią związaną z morzem. Nową historię Darłowa piszą mieszkańcy, miejscowe władze a także turyści, spośród których coraz większą rolę odgrywają ludzie sceny, sztuki, mediów, także obcokrajowcy zachęceni zmianami jakie tutaj zaszły w ostatnich dwóch dekadach. Pierwszy mój kontakt z historią Darłowa - to lektura poematu Czesława Kuriaty "Powrót Króla Eryka", nieco później osławione Dąbki- moimi osobistymi przeżyciami, wielokilometrowy kontakt z morzem, aż do interwencji  patrolu pograniczników zakończony szczęśliwie, nie miałem wtedy pojęcia czym są prądy morskie?  Od tamtych lat wszystko się zmieniło - jak mawia mój przyjaciel: "pozostały tylko wieże ciśnień i stacje kolejowe"  znaki szczególne w naszej dzisiejszej topografii, kiedy wędrujemy ścieżkami przeszłości, już nie wiadomo dokąd?  A wędrujemy po nowym i nie zawsze ze starym, czego przykładem jest "Darłowskie lato z poezją" organizowanie - początkowo spontanicznie- teraz przy współudziale placówek kulturalnych miasta. Historia ma swoje "egzystencjalne" potrzeby, zwłaszcza historia odkrywana - w taki sposób jak to ma miejsce w Darłowie. Na przestrzeni dziesięciu wieków miasto setki razy zmieniało społeczne i polityczne oblicze, czego wyrazem są zabytki świadczące  o tym. W ten proces coraz aktywniej wpisują się literaci przyjeżdżający każdej wiosny do Darłowa, w ramach konkursu literackiego a także podczas wspomnianego lata z poezją. Trzecie spotkanie z tego cyklu zainaugurowano w Bibliotece Miejskiej. Zjawili się poeci z ciekawym programem artystycznym. Gorzowianie przedstawili spektakl oparty na tekstach Kazimierza Furmana, gościnnie wystąpiła z nimi Krystyna Mazur w roli "kobiety codziennej" Swoja debiutancką książkę zaprezentowała Bożena Kaczorowska z Warszawy, Spotkanie w Bibliotece zakończył wykład na temat konkursów poetyckich. 
Nazajutrz, w gościnnym Herbatniku, poeci ze Szczecinka przedstawili program poetycki oparty na tekstach M. Czychowskiego, w którego wcielił się Leonard Jaworski, ze znakomity skutkiem, dzielnie sekundowały mu koleżanki, K. Mazur, J.Żonko, M. Góralska, W sobotę wszyscy uczestnicy udali się do Krągu, aby w Zielonej Dolinie złożyć liryczny hołd, nieodżałowanemu Saszy. Kążdy krzaczek, każde drzewko - wszystko tutaj nosi na sobie cudowne piętno gospodarza, Uczestnicy ogniska z łezką w oku, wspominali poprzednie spotkania z Jego udziałem. 

Życie toczy się dalej, drzewa rosną coraz wyżej, zmienia się Zielona Dolina. Czas, niemy świadek naszej egzystencji, nie daje nam odpocząć, Może jest to konieczne w zmaganiu z przemijaniem, któremu oprzeć się może, jedynie Poezja. 

   





wieczór w Bibliotece Miejskiej

popołudnie w Herbatniku




pan Lech Kamiński z Koszalina, przybył pozdrowić poetów, 



środa, 29 lipca 2015

pożegnanie z poezją




autoportret

Twarz jak tablica nagrobna, sylwetka jak szubienica.
Idę, się poruszam kościami, dzwonią, odzwaniaja ulicę.

Twarz innej twarzy odbicie,sylwetka zdjęta z krzyża
Idę, się włóczę przędzą z mojego siermiężnego życia.

Noc koślawa w rozkroku dziewiczym, w niej się gubię
w niej się skracam o głowę. Poranek niemrawy jeszcze 

żółwiem idzie. Będę dzisiaj rybą, pawiem, a może niczym.  



niepewność


Gdy księżyc zasypia w chmurach
dzielę z tobą łoże na pół.
Ty pod ścianą ja na wylocie.
Oblatani jak dwupłatowiec przez dzieci,
zasypiamy może ostatni raz.
Może ostatni raz otworzymy oczy.




testament

Niech się wszystkie kurwy uzbroją w cierpliwość;
umrę na pewno ku chwale śmietników. 
Poetą nie byłem w wymiarze uniformów.
Życie na tratwie pośród sztormów, 
spanie w poprzek rynsztoków - moje jedyne chwile
warte pięknych metafor.  
Nie ma się nad czym rozczulać, ani skarżyć. 
Byłem faktem pośród fekaliów, 
zostałem jednak tutaj oparty o mur, nie przyparty. 
Skoro jest słońce i księżyc to musi być ciemność. 
Dwie strony ulicy jeden pręgierz.
I zbawienny dach baldachim, 
dziurawy jak prawda.





zachowek

Za wszystkie moje grzechy odpowie poezja 
jeśli ktoś jej zechce wysłuchać, jak matkę
skazanego syna za słowa urągające porządkom.
Jestem półwytrawny od wczoraj, 
zgubiłem wątek umierania naprawdę, 
nie czuję kończyn lotnych. 
Więc czas to nie pieniądz, 
więc przestrzeń to nie odległość, 
pozostała ciemność wybielana treścią 
ostatniego wiersza, koniec wieńczy początek. 



JBZ  29 lipca 2015

poniedziałek, 27 lipca 2015

Ostrołęka Dionizje 2015

Wierni tradycji


   

   Młoda poezja każdego lata króluje w Ostrołęce. Na tegoroczny konkurs im. Dionizego Maliszewskiego napłynęło sporo znakomitych zestawów wierszy. Nic dziwnego skoro po zidentyfikowaniu nazwisk kryjących się pod godłami okazało się, że wyróżnieni autorzy należą do ścisłej czołówki krajowej poetów najmłodszej generacji. Zdecydowana większość zestawów wierszy prezentowała bardzo wysoki poziom literacki. Różnorodność poetyk, indywidualizm językowy i składniowy, szeroki zakres tematyczny, i warsztat w kilku przypadkach bardzo odrębny, daleki od obowiązujących norm, niekiedy obarczony ryzykiem, ale mieszczący się w logicznych ryzach. To wszystko złożyło się na trudności w dokonaniu właściwego wyboru. Jurorzy te właśnie wymienione powyżej walory, docenili najbardziej. Wśród laureatów znaleźli się poeci przed debiutem, autorzy jednej lub więcej książek, laureaci znaczących nagród literackich, takich jak Silesius przyznawany we Wrocławiu za najlepszy debiut poetycki w kraju, nagroda im Kazimiery Iłłakowiczówny w Poznaniu, konkurs im. Jacka Bierezina, a także wiele innych konkursów odbywanych na terenie Polski. Warto zwrócić uwagę na autorów z Ostrołęki, z każdą edycją konkursu coraz więcej nagradzanych zestawów dotyczy młodych twórców z tego miasta. Trudno się dziwić, w Ostrołęce jest znakomity klimat dla kultury a miejscowy klub literacki może się poszczycić niemałym dorobkiem.  Ostatnio odnotowano debiut Marcina Tomczaka, który znalazł się w piątce nominowanych poetów do nagrody "Dużego Formatu”.  Ubiegłorocznym laureatem tego konkursu został Radosław Sobotka, też ostrołęczanin. O przypadku nie może być mowy, Ostrołęka stała się kuźnią młodych talentów nie tylko w dziedzinie literatury. 
  Głównym laureatem tegorocznej edycji konkursu został Kacper Płusa z Pabianic. Poeta, który lubi przejeżdżać pociągami przez rzeki, hippis dwudziestego pierwszego wieku, kontynuator tradycji młodzieńczego protestu, poeta wyróżniający się rozpoznawalną własną dykcją. Przysłał na konkurs prozę poetycką. Jego spojrzenie na rzeczywistość ( w tym przypadku trzy listy do poetess maudits) znakomicie oddają frazy: „ w ziemi jest złożone najdłuższe twoje zdanie. czy przyjmie cię papier? zabierasz gram stuff-u do lufki. zbierasz się do wyjścia. wokół ciszej i ciemniej, niż w kinach. z okolicy oczu ścieka samotny piksel. zielony napis exit świeci tak bardzo krystalicznie”.  Czytając takie wersy zawsze zadaję sobie pytanie - skąd w młodym człowieku tyle dojrzałości empirycznej.  Kacper Plusa jest laureatem nagrody im. Kazimiery Iłłakowiczówny w Poznaniu 2012 r.
    Karol Graczyk z Torunia, Laureat kilkudziesięciu konkursów literackich jest już znany w Ostrołęce. Wygrał XVII- tą edycję konkursu, kilka razy był wyróżniany. Do największych jego osiągnięć można zaliczyć Lubuski Wawrzyn Literacki, który otrzymał w 2008 r. W tym roku przysłał bardzo ciekawy zestaw wierszy, w ocenie jury kandydował do nagrody głównej.
     Piotr Przybyła z Karpacza jest poetą bardzo młodym, mniej znanym w Ostrołęce, ale posiada już sporo osiągnięć. w ubiegłym roku został laureatem konkursu im. Jacka Bierezina w Łodzi. To bardzo prestiżowy konkurs w zakresie debiutów. Nadesłane wiersze znamionują wielki talent poety z Karpacza, podobnie jak Płusa, charakteryzuje się niesamowita wyobraźnią, jego język zdradza cechy typowe dla wrocławskiej szkoły lingwistów.  Należy tylko żałować, że wymieniona trójka musiała ze sobą konkurować do nagrody głównej. 

    Ostrołęcki Konkurs Literacki im. Dionizego Maliszewskiego należy do najbardziej prestiżowych konkursów poetyckich w kraju. To już 23 edycja rywalizacji młodych poetów poszukujących swoich możliwości zaistnienia w gronie liczących się autorów w kraju.  Swoją kartę zapełnili w niej także młodzi ostrołęczanie. Każdego roku pojawiają się nowe nazwiska, Samsel, Sobotka, Tomczak - w tym dołączyli do nich: Piotr Grzymałowski oraz Marcin Dobrowolski. To już teraz interesujące, względnie dojrzałe dykcje poetyckie ( zwłaszcza Grzymałowskiego), a wraz z nimi - dwie osobowości literackie dobrze rokujące na przyszłość i dające ostrołęczanom nadzieję na to, że wkrótce w Polsce znów usłyszymy o poetach z Ostrołęki.

   




                                                               Kacper Płusa


                                                   dyr. Mieczysław Romanik


                     
                                                     v-ce dyr. Sabina Malinowska

                                                       
                                                               Karol Samsel



                                                  Piotr Grzymałowski z Ostrołęki


                                                              Karol Graczyk



                                                                                             foto: moja.ostrołęka.pl

  W bogatej i dramatycznej historii Ostrołęki  znaleźć można wiele ciekawych momentów, które uczyniły to miasto znanym w całej Europie. Od niedawna wiem, że Ostrołęka (napis) widnieje na Łuku Triumfalnym w Paryżu jako jedno z miejsc bitew napoleońskich. W Ostrołęce w 1995 wybudowano most im. Antoniego Madalińskiego, żołnierza, ułana, który dowodził Pułkiem Ułanów Wielkopolskich . Stąd z Ostrołęki udał się na południe początkując Insurekcję Kościuszkowską. Tutaj Kurpie stawili zwycięski opór Szwedom podczas Potopu. To tylko garstka informacji historycznych, świadczących o znaczącej roli regionu w wydarzeniach, które miały olbrzymi wpływ na losy narodu. Zwłaszcza Rozbiory Polski. Tyle moich osobistych refleksji z pobytu w Ostrołęce.
   Pragnę podziękować organizatorom "Dionizji" za gościnę, Podziękować za propagowanie młodej poezji polskiej, organizatorom konkursu. Także  dyrekcji Miejskiej Biblioteki w osobach - Sabiny Malinowskiej i Mieczysława Romanika - którzy kierują tą placówką od ponad 25 lat. Skutecznie z sukcesami kultywują tym samym, bogatą tradycję regionu, zwłaszcza dorobek literacki, bardzo znaczący nie tylko w Ostrołęce  Bez bazy i właściwego klimatu nie byłoby takich sukcesów. Pozdrawiam i życzę wiele osiągnięć w przyszłości.

JBZ
     



piątek, 24 lipca 2015

wakacyjne impresje wybujałe





wiersz znikąd

W moim prawym oku tonie kobieta z ulicy,
w południe kiedy można jeszcze spać w powolnym marszu.
Kobieta jest młoda, oko stare a ulica odnowiona.

Lato w pełni - więc jak już wpadła w oko muszę ją z niego wyjąć.
Zaczepnym słowem; że skądś panią znam, albo się poznamy
dla dobra tego dnia, który jest do rzeczy: w mojej poezj
i w jej oczach, skąd bardzo blisko do wymiany zdań.
W moich zamiarach nie bardzo oczywistych dla niej,
w jej reakcji tak samo wątpliwej jest znak równości.
Zatem bez pomocy kupidyna odsłoniłem tors - jedyne miejsce
na którym czas nie pozostawił znamion.

Resztę ogarnął mrok, wspaniały, okrywczy całych nas  aż do zdumienia;
że rola i pług potrafią niwelować czasowe przedziały do zera.

Dopóki nie nadejdzie poranek.




Poznań, 24 lipca 2015


niedziela, 12 lipca 2015

debiuty 2015


Rafał Rutkowski



Rafał Rutkowski, "Chodzę spać do rzeki"  Zeszyty Poetyckie, Gniezno 2015



Dominika Baraniecka






Młodziutka poetka z Pod
lasia, zadebiutowała niespełna rok po sukcesie, który odniosła podczas drugiej edycji Dużego Formatu w Warszawie. Wyrokowałem jej wczesny debiut i tak się stało. Dodam, że jest to bardzo dobry debiut, na miarę innych wcześniejszych debiutów, w latach 2013-2014. 

"Geometria i baśnie" pod redakcją znanego i cenionego krytyka Janusza Taranienki, to książka dopracowana, wiersze starannie dobrane względem myśli przewodniej, jaką kierowała się poetka, jej delikatnej osobowości. To wszystko emanuje w utworach "ubrane" w piękny liryczny język. Rzadko się zdarza aby wszystkie wiersze pomieszczone w tomie prezentowały równy, wysoki poziom. Niewątpliwie debiut Baranieckiej  jest debiutem znaczącym i mam nadzieję, że spotka się z przychylnymi ocenami. 

"Geometria i baśnie" Towarzystwo działań Twórczych "Talent" w Białymstoku, 2015.





Być jak Jane Eyre

mają wrażenie
że miasto to zwierzę
a okna domów szczęśliwych rodzin
to jego jasne duże ślepia
i że horyzont to linia demarkacyjna
dwóch światów - stąd
i stamtąd
nie ma wyjścia

czasem nocą słyszą płacz
- nie swój własny i dziwi je
cudzy smutek brak tajemnic
gardzą uśmiechami nieopierzonych
młodzieńców

i stygną nieprzeobrażone
jeszcze całe z czekania z wyschniętymi
łzami- śni im się na jawie


smutny pan Rochester


Kolejowy blues

Mam w pamięci srebrny peron , skuty
szadzią; wrażenie że czas się już wyczerpał.
Śnieg sypał z nieba jak piasek w klepsydrze,
a hamujący pociąg brzmiał podobnie
do krzyku pierwotnego lęku. Pamiętam
że nie mogłeś mi przenieś walizki
przez stopień, dziura pod nim lśniła
jak biblijna Otchłań. I pamiętam,
że siedząc w przedziale byliśmy jak mokre zapałki.
Otarliśmy się o siebie i nie zatliła się
nawet iskra.


To może być debiut roku?


( w dalszej kolejności przedstawię debiuty  Janiny Szołtysek z Mikołowa i Leszka Sobeczki z Rydułtowych,)

JBZ

                                                          Janina Szołtysek



Mieszkanka Mikołowa, polonistka, członek Sopockiego Klubu Pisarzy i Przyjaciół Książki im. Jerzego Tomaszkiewicza. Uczestniczka Portu Literackiego w Chorzowie. Wiersze publikuje od pięciu lat - na łamach pism literackich, regionalnych i krajowych. Publikuje także w Internecie, w tym na portalu Poezja Polska, z dużym powodzeniem. Dała się poznać jako autorka z dużym talentem, autorka dbająca o jakość publikowanych utworów, w krótkim okresie zdobyła szereg nagród i wyróżnień na konkursach poetyckich w kraju. Ambitna, pracowita bardzo długo kompletowała teksty do debiutu, co w sumie złożyło się na wartościową książkę, niewątpliwie znaczący debiut.  
Obszarem twórczych poszukiwań Janiny Szołtysek jest bezpośrednie otoczenie, przedmioty i związani z nimi ludzie. Uzależnienia, wyobcowanie a także więzi historyczne, nie mające zwiążku z korzeniami. Kulturowe podobieństwo w obszarze nieograniczonym, podróże a także wyobrażenia czegoś co leży poza zasiegiem oczu, co może mieć znaczenie uniwersalne. Poetka średniego pokolenia daje upust swojej wyobraźni podbudowanej empiryzmem. Dlatego w jej poezji podmiot ma dużo do powiedzenia, i nie jest to w żadnym wypadku fikcja, zdarzające się symptomy nadrealizmu znakomicie podbudowują lekką ,piękną narrację - tajemniczością.  Wiara, nadzieja i nieustanne pragnienie miłości. Nieustanne czekanie na śmierć w każdym miejscu, W końcu wizja "nieobecnej przyszłości"; przyjdą do ciebie wszyscy/ zamącą ci w głowie/ w sercu/ w gardle/ rozwiążą język na cztery strony świata/ zawiążą oczy na to co bliskie. 

Gratuluje udanego debiutu, czekam na kolejny tom - który z pewnością nie zawiedzie czytelników.
"Fuga Deamonum"MBP w Mikołowie, 2015., 


                                                   



kostera

pierwsze słowo daje nadzieję,
ostatnie sprowadza na ziemię.
pomiędzy: antrakt niewart czekania.
czas to puste kieszenie
i żadnych uczynków na drogę.
nie mówisz nic.
śpiewać  będziesz dopiero po śmierci,
poprowadzą cię inni, zawsze twarzą
do ramion otwartych tylko na krzyżu.
na polu walki pozostają przegrani.

koniec wart jest początku;
pierwsza karta sprowadza na ziemię,
ostatnia odbiera nadzieję.



                                        Leszek Sobeczko




Poeta z Rydułtowych, debiutant, drukowany w prasie, w almanachach, przy okazji Rybnickich Dni Literatury, w publikacjach pokonkursowych. Przez dwa lata pełnił funkcję redaktora poezji w serwisie literackim - www.portal-pisarski.pl  Swoje wiersze prezentował na antenie Polskiego Radia w Katowicach w audycji" Poczta Poetycka Macieja Szczawińskiego" W ubiegłym roku zdobył główna nagrodę XXX III edycji ogólnopolskiego konkursu artystycznego Konfrontacje 2014 w Lesznie.  Był członkiem grup literackich "Misterium" w Wodzisławiu Śląskim, grypy literackiej "RO" w Rybniku. Jest związany z Rydułtowską Grupa Literacką "Zwrotka" oraz współtworzy "Przewoźny Klub Literacki" w Rybniku.
Późny debiut Sobeczki może być początkiem Jego lirycznej ekspansji w kierunku poezji najwyższych lotów. Nie często to się zdarza, a jest wręcz regułą nijakość takich debiutów, zwłaszcza w ostatnich latach. Sobeczko moim zdaniem jest wyjątkiem, mimo że znajduję w Jego książce tak bardzo nie lubiane przez młodych krytyków "bieganie po podwórkach" nawiązywanie do przeszłości w poszukiwaniu tożsamości, odgrzebywanie staroci, nawiązywanie do własnej biografii w sposób oczywisty, Sobeczko takim oczywistościom (przedmiotom) nadaje inne właściwości: W starym Łuczniku klekoce dusza/, podobna do bociana/ z wygięta w łuk szyją/ (...) albo : (...) coraz zimniej/ muszę dołożyć do pieca/ idę na wojne z zimą/ podsycam odruch źreniczny/ przykładam się/ szukam w sobie krwi na bandaże/ nabieram szuflę/ znajduję fetor wiersza/. To najbardziej cechuje Sobeczkę- prosty komunikatywny język poszukujących nowych punktów odniesienia, Gratuluje debiutu.   

"Nieautoryzowane" Wydawnictwo Mamiko, Nowa Ruda 2015.





wieczna kanikuła z rozterkami

Snów się nie pamięta, czasami coś majaczy na dłużej.
Ale co tam sny,
                         cała przeszłość jest dziurawą konsekwencją.
W pustych miejscach rezyduje rzeczywistość, chociaż
weszła z butami na siłę, nie zostawia śladów
w cyfrowej postaci.
                          Trzeba płacić, poniekąd należy, najdroższy
sortyment - co łaska. Dłużników bowiem nie biorą
do nieba. Nawet tych w samych skarpetkach.
                                                                           Nago
i z pustymi rękami, to właściwa kategoria
                                                                  wniebowzięcia.

My, to

Być może ostatni raz piszę szadź,
śnię loft w sepii i białe podbrzusze
pierwszej miłości. Za oknem cień,

na pochmurnym niebie oczy.
To takie oczywiste. Chałwa mojego dzieciństwa
jest krucha. Nie zawsze miałem złotówkę

i po drodze obok wieży ciśnień, gdzie stała
zielona budka. Na religię chodziłem okrężną.

Zbyt biedny na myto nadal po niej idę.
Jestem ciągle młody, smak chałwy przede mną,
a za mną, wszystko.

piękne to wiersze, zajmująca wielce książka, być może debiut roku?

JBZ

sobota, 6 czerwca 2015

IV Konkurs o Trzos Króla Eryka

                                                   PROTOKÓŁ  z posiedzenia Jury


IV Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego „O Trzos Króla Eryka” Darłowo 15 05 2015 r.

Komisja w składzie:
1. Maciej Melecki
2. Elżbieta Tylenda
3. Jerzy Beniamin Zimny
4. Arkadiusz Sip – sekretarz
po rozpatrzeniu zgłoszonych do konkursu zestawów wierszy postanowiła przyznać następujące nagrody i wyróżnienia:

Nagroda Główna i Trzos Króla Eryka:

Rafał Baron (Gdańsk) godło „Deska rozdzielcza snu”
Wyróżnienia:

1. Ela Galoch (Turek) godło „Aria na trzy kuranty”
2. Katarzyna Zychla (Sieniawa Żarska) godło „alt”
3. Jerzy Fryckowski (Dębnica Kaszubska) godło „Praga”

Nagroda Burmistrza Miasta, za wiersz o tematyce morskiej:

Katarzyna Zychla (Sieniawa Żarska) godło „alt” za wiersz „Absencja”

Wyróżnienia drukiem:

1. Kacper Płusa ( Łódż) godło „Wiatr od morza”
2. Miłosz Anabell (Warszawa) godło „wiele win”
3. Joanna Mogielska (Opole) godło „rabarbar”
4. Agnieszka Marek (Bielsko-Biała) godło „TIROSS”





                                 Rafał Baron 




                                          prezentacja twórczości Macieja Meleckiego

                                          Elżbieta Tylenda i Maciej Melecki

                                                   Dyrektor DOK  Arkadiusz Sip
                                                              "twórcza biesiada"

    W Darłowie poważne jest wszystko, dumny Zamek Książąt Pomorskich, Port z nowym terminalem odpraw pasażerskich, nade wszystko- mieszkańcy witający w sobotę Króla Eryka maszerującego w licznej asyście dworzan na Zamek. Czesław Kuriata pół wieku temu wydając poemat pt. „Powrót księcia Eryka”, nie przypuszczał, że legendarny monarcha stanie się w jakimś sensie turystyczną i medialną twarzą miasta? W istocie- tłumy turystów zza Odry i nie tylko- zmierzają do Darłowa w każdy weekend. W sobotę obserwowaliśmy najazd motocyklistów z Berlina. Darłowo staje się powoli stolicą środkowego wybrzeża, wiedzą o tym miejscowe władze realizując szereg inwestycji związanych z morzem i miastem.  Przykładem może być terminal pasażerski, centrum wolontariatu, nowy basen rybacki, rozpoczęta budowa mariny, i cały front robót drogowych, które trwają od kilku lat i dobiegają końca na drogach dojazdowych i wokół miasta. Wcześniej wybudowano nową drogę prowadząca z Koszalina.  Każdego roku odbywają się „Dni Darłowa” z bardzo bogatym programem imprez kulturalnych i sportowych.  Konkurs poetycki „ O Trzos Króla Eryka” tego roku zakończył cykl wspomnianych imprez.  

     Rafał Baron po raz drugi wygrał darłowski konkurs. Pozostali laureaci nie odstępowali poziomem, wiele dobrych zestawów nie zmieściło w finałowej puli nagród. Rośnie prestiż konkursu, doskonale wpisuje się w promocję miasta, zachęca miejscowych literatów do rywalizacji z krajowymi. Wydana w ubiegłym roku antologia darłowska przyczyniła się do popularyzacji twórczości ludzi zamieszkałych w Darłowie w okresie powojennym. Ludzi morza, pól bitewnych, odbudowy polskości na Pomorzu Zachodnim. Kilku z nich było obecnych podczas finału konkursu z Lidwiną Pawlak na czele. 

    Jaki był ten tegoroczny konkurs?  Przy piwie długo rozprawialiśmy w tercecie: Baron, Melecki, Zimny wspomagani przez Elżbietę Tylendę i Katarzynę Zychlę.  Do późnych godzin nocnych trwała liryczna „nasiadówka” przeplatana dymkiem z papierosa, wspomnieniami z niedalekiej przeszłości.  Melecki opowiadał o planach wydawniczych Instytutu Mikołowskiego, o wydanym niedawno zbiorze wierszy Macieja Niemca, poety niedocenianego?  „Geranium” zawiera wiersze nigdzie niepublikowane, wiersze znakomite, książka w ocenie młodej krytyki była najlepszym, najwartościowszym tytułem spośród wszystkich wydawnictw, jakie ukazały się w 2014 roku.  Wiele czasu poświęciliśmy Wojaczkowi, zwłaszcza ocenie filmu, którego współautorem jest Melecki.  Wojaczek w wydaniu Krzysztofa Siwczyka jest dla mnie bardziej przekonywający aniżeli zapamiętany w przeszłości tragiczny poeta z Mikołowa.  Nie wiem dlaczego, może przelotna znajomość zatarta przez czas - uległa magicznej kreacji Siwczyka?  Poezja Wojaczka krąży wśród nas, jest wiecznie żywa, odmładza się, co jakiś czas. W przeciwieństwie do tego, co wiemy i pamiętamy o jej autorze.  


  Dało się odczuć na darłowskim zamku brak nieodżałowanego Wacława Tylendy.  Czułem, że jest wśród nas, że uczestniczy w spotkaniu, że uwiecznia w cyfrze poszczególne osoby? Duch poezji nasycony duchem popularnego Saszy objawił się na zdjęciach. Niedoświetlonych, tajemniczych, i prześwietlonych - realizowanych już na drugi dzień podczas spaceru wzdłuż morskiego wybrzeża. Jakby dał mi do zrozumienia, że idzie z nami a prześwietlone zdjęcia są na to dowodem, jego obecności.  Nie mam wątpliwości, że tak było.  Nie pierwszy raz spotykam się z czymś podobnym. Duch poezji bierze się z duszy człowieka, czyż tak nie jest? 

Jerzy Beniamin  Zimny 

wtorek, 26 maja 2015

"Będziemy piękniejsi"

Być w Gorzowie Wlkp. „na zawietrznej” poetyckiej, to wielka przyjemność i jednocześnie niedosyt wynikający z ograniczonego czasu na ciekawe, oryginalne prezentacje. W miniony czwartek Gorzów był pierwszym moim przystankiem na trasie do Darłowa. Spędziłem tutaj udany wieczór w towarzystwie Krzysztofa Schodowskiego i poetów gorzowskich. Spotkanie z nowego cyklu „ Literat i jego rysownik” jest pomysłem Beaty Patrycji Klary- poetki gorzowskiej, animatorki, edytorki i jeszcze wielu profesji specjalistki, z których niewątpliwie na czoło wybija się poezja. Spotkanie miało charakter nietypowy, takie połączenie prezentacji twórczości z warsztatami, przeplatane dyskusją o poezji współczesnej, jej kanonach, stylach, dykcji - przede wszystkim akcentowana była rola i miejsce poety w szeroko pojmowanej sztuce.  Beata Patrycja Klary słynie z ciekawych pomysłów, nie ogranicza się do literatury, potrafi zazębić z sobą wiele twórczych dziedzin. Tym razem" przywołała do tablicy" znanego grafika z Warszawy - Krzysztofa Schodowskiego, który trzy lata temu „odział” moją ostatnią książkę w piękną, wymowną kreskę.  Jestem mu za to wdzięczny, żałuję jednak, że spotykamy się w biegu, okazyjnie, ponieważ Krzysztof pisze także poezję, dzięki czemu potrafi przygotować poecie rysunek pod ekfrazę, mając na względzie charakterystyczne cechy jego twórczości. Krzysztof czytał swoje najnowsze wiersze, opowiadał o pracach nad ilustrowaniem nowego tomu Kacpra Płusy.  Znając świat liryczny poety z Pabianic jestem pewien  bardzo udanego mariażu twórczego,  tych dwóch młodych artystów. 
    
   Nie wiem, nie pamiętam czy Wincenty Różański kiedykolwiek gościł w Gorzowie Wielkopolskim? Jeśli nie, to wirtualnie „odrobił” tą nieobecność w miniony czwartek w Klubie Lamus. Dzięki uprzejmości Tadeusza Żukowskiego, poznańskiego poety mogłem udostępnić gorzowianom Jego piękny film o Witku, zrealizowany w 1992 roku. Projekcja filmu była mocnym, pięknym akcentem kończącym nasze czwartkowe spotkanie.  Miałem też okazję poznać osobiście znaną prozaiczkę Iwonę Żytkowiak, mieszkankę pobliskiego Barlinka.  Jak zawsze kultową już postać Zenka Cichego, Marka Stachowiaka i wielu innych pasjonatów poezji w tym mieście. Dziękuję organizatorom za miłe przyjęcie.  

    Nazajutrz pożegnanie z Gorzowem, zrezygnowałem z "krajowej trójki" na rzecz przepięknej trasy wiodącej przez pojezierza lubuskie: Strzeleckie i Dobiegniewskie. Nigdy tędy nie podróżowałem, nie było takiej okazji, więc  skorzystałem i nie żałuję, bowiem krajobraz nasycony wiosennym słońcem przykuwał moją uwagę, inspirował do wynurzeń lirycznych. Strzelce Krajeńskie, Dobiegniew, Człopa, Stare Drawsko, Mirosławiec, Czaplinek,  Połczyn Zdrój- miejscowości wtopione w lasy i bory, mnóstwo zakrętów, jeziora i osady w których zatrzymał się czas, zabytkowe kościółki, zabudowania gospodarskie - wszystko jak z bajki kuszące tajemnicą. 

  Każda podróż prowadzi do wytyczonego celu,  moja podróż miała charakter małej improwizacji , było mi obojętne gdzie się zatrzymamy na noc.  Białogard, Biesiekierz, Mścice, dopiero w Mielnie zauważyłem, że "zgubiłem" po drodze Koszalin, miasto którego nie sposób ominąć w drodze nad Bałtyk?  A jednak.  Noc spędziliśmy z żoną w Dąbkach, dla nas - wiecznie tych samych od ponad czterdziestu lat, mimo widocznych tutaj zmian.  Prawie w tym samym miejscu gdzie bardzo dawno temu rozpoczęła sie nasza rodzinna elegia. 

Słońce przypiekało nie gorzej, niż w lipcu, plaża jakby węższa po wiosennych sztormach- poetyckich oddechów morza. 

  
  



                             z lewej Krzysztof Schodowski, obok niego Iwona Żytkowiak







                                                               poetki gorzowskie
                                                              Marek Stachowiak


Krzysztof Schodowski



                                             z Beatą o sprawach jakie nas nurtują obecnie