wtorek, 4 lipca 2017

VI Trzos króla Eryka dla Karola Graczyka




PROTOKÓŁ 

z posiedzenia Jury VI Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego " O Trzos Króla Eryka" w Darłowie.
Jury w składzie:
Marta Podgórnik- przewodnIcząca
Elżbieta Tylenda - członek
Jerzy B. Zimny - członek
Arkadiusz Sip - sekretarz

po zapoznaniu się z 104 zestawami wierszy przyznało następujące nagrody:
Nagroda Główna - Karol Graczyk z Torunia -godło " betonowy gołąb"
I wyróżnienie - Magdalena Cybulska z Łodzi -godło "POLYGONUM'
II wyróżnienie - Paweł Podlipniak z Radomia -godło "czeski kosmonauta"
III wyróżnienie - Anita Katarzyna Wiśniewska z Warszawy -godło " Cystisus scoparius"

Nagroda Burmistrza Darłowa za wiersz o tematyce morskiej Krzysztof Rejmer z Warszawy -godło "Arbor inversa" tytuł wiersza: "Wyznania Humbaka”.


Ponadto wyróżniono następujące zestawy: Joanna Jakubowska z Dubieninek -godło "Ljubimyj Aktior", Artur Śliwiński z Warszawy - godło "Velvet" , Piotr Zemanek z Bielska-Białej -godło Prince Poetry", Marcin Jurzysta z Torunia -godło "DEXTER MORGAN”.
Ponadto do almanachu Jury proponuje jeszcze dwa wiersze: Lech Lament z Turku -godło “Bryza” wiersz “Latarnik" oraz Grażyna Tatarska z Pruszkowa -godło “Pan Tadzio” wiersz "Etiuda znad Bałtyku”.

Gala VI Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego " O Trzos Króla Eryka” odbyła  się 27 maja w Zamku Książąt Pomorskich w Darłowie.


To już szóste wydanie konkursu poetyckiego o "Trzos króla Eryka",  i szósta odsłona dobrej poezji w Darłowie, z udziałem poetów z całego kraju.  Z końcem maja każdego roku, to urocze miasto otwiera swoje podwoje dla ludzi pióra.  Na Zamku Książąt Pomorskich tym razem w roli zwycięzcy pojawił się Karol Graczyk z Torunia w towarzystwie uroczej małżonki.  Przybył także Artur Burszta, szef Biura Literackiego,  oraz pozostali laureaci , ci którym nic nie stanęło na przeszkodzie aby dotrzeć do Darłowa. Z  różnych względów nie przybyli: Magdalena Cybulska, zdobywczyni drugiej nagrody oraz Paweł Podlipniak, trzeci w kolejności nagrodzonych.  Więc jak można się domyśleć, dla niektórych konkurs stanowi sposób na życie.  Bardzo często zdarza się, że laureat nie mógł przybyć, bo w tym samym okresie, odbiera bądź ma odebrać nagrodę w innym miejscu? Samo życie poetyckie - sposób na dodatkowy zarobek, przy okazji kolejny laur do biogramu.  Tyle wstępu do relacji.


Małżeństwo poetyckie Graczyków: Marta Kapelińska i Karol. On pochodzi z Gorzowa Wlkp, Ona z Konina. Poznali się w Toruniu i tam osiedlili, niedawno założyli rodzinę. Poetycką rodzinę? Karol pewnie będzie protestował, ponieważ uważa, że poezji nie wolno łączyć z życiem rodzinnym. Bo poezja to zainteresowanie, sposób na zagospodarowane wolnego czasu. Wreszcie możliwość podbudowania rodzinnego budżetu. Aktywność poetycka małżonków Graczyków jest imponująca, zwłaszcza ich sukcesy na terenie kraju. Karol, laureat "Lubuskiego Wawrzynu", Marta debiutująca w prestiżowej oficynie wydawniczej w Poznaniu. Tej samej, w której debiutował jeden z najlepszych obecnie poetów w województwie Zachodniopomorskim - Dominik Żyburtowicz - poeta z Koszalina, pochodzący z Drawska Pomorskiego. Związki znanych, młodych poetów są zadziwiające. Ich drogi krzyżują się na poetyckich szlakach, gdzie są takie magiczne miejsca jak Darłowo.  Dominik, Karol ,Marta, wcześniej obecny prezes oddziału słupskiego ZLP, Jerzy Fryckowski, i wielu innych znanych poetów,  gościli na zamku w Darłowie.  Pozostawili tutaj trwały swój ślad w postaci wierszy dedykowanych temu uroczemu miastu.

Konkurs darłowski ma jeszcze inny, szczególny wymiar. W Darłowie jak dotąd gościli wybitni polscy poeci, w osobach Andrzeja Sosnowskiego, Karola Maliszewskiego, Macieja Meleckiego. Jurorami byli  między innymi: Krzysztof Kuczkowski, Bogdan Zadura, Lech Jakób, czy obecnie Marta Podgórnik. Wielka poezja rozbrzmiewa na darłowskim zamku, tutaj rodzą się sympatie twórcze, zainteresowania poezją, jej szerokim spektrum. W czasie ostatniej edycji na zamku obecny był jak już wspomniałem, szef Biura Literackiego, Artur Burszta. W swoim wystąpieniu ocenił sytuację na rynku wydawnictw literackich. Zwłaszcza poezji. Od dawna wiadomo, że jest jak jest, bez szczególnych osiągnięć. Książka poetycka nie jest towarem deficytowym i nigdy nie będzie. W przeszłości z pewnymi wyjątkami, też nie była, ponieważ system dystrybucji obejmował obowiązkowo większość bibliotek w kraju.  Stąd znaczne nakłady wydawanych książek. Artur Burszta podkreślił  znaczenie dystrybucji książek, wymienił także nagrody medialne, których to znaczenie jest coraz mniejsze.  Nie mają już takiego wpływu  na preferencje czytelników.  Burszta zwrócił uwagę na zjawisko dyslokacji poezji z dużych miast do małych miejscowości. Niewątpliwie jest w tym spostrzeżeniu dużo prawdy, o czym sam się przekonałem w  ubiegłym roku, w którym to miałem dużo kontaktów z czytelnikami w małych miejscowościach. Jeśli przyjrzeć się geografii poezji pod kątem czytelnika, widać to bardzo wyraźnie, warto jeszcze dodać, że książki poetyckie kupują przede wszystkim ludzie młodzi.

Wieczorem w kafejce przy nabrzeżu portowym długo dyskutowaliśmy z  Arkadiuszem Sipem, dyrektorem Darłowskiego Ośrodka Kultury, na temat kultury na prowincji. Doszliśmy wspólnie do wniosku, że w dużym mieście można żyć bardziej prowincjonalnie aniżeli w mały miasteczku.  W Darłowie nie brakuje ambitnych imprez kulturalnych.  Cyklicznych, lecz przede wszystkim liczy się to, co się robi na co dzień.  Dla mieszkańców, którzy mają różne zainteresowania, miasto musi wyjść ku temu naprzeciw.  Do późnych godzin, do chłodnej bryzy  wiejącej od morza, trwała nasza biesiada podbudowana pysznymi lodami i piwem.  Poeci recytowali swoje wiersze, ptaki przekrzykiwały spacerowiczów.  Szkoda tylko że tym razem zabrakło w Darłowie, inicjatorki tego pięknego konkursu, Elżbiety Tylendy.  Z powodu choroby nie mogła uczestniczyć w tej szczególnej imprezie. Byliśmy z nią myślami, jak zawsze w trudnych chwilach, które ostatnio przeplatają się z momentami dobrymi. W Darłowie zwłaszcza. Bo to jest miasto, które łączy ludzi wrażliwych na piękno i naturę, niezależnie od pory roku.

Poznań, 3 lipca 2017.


         od lewejj: Karol Graczyk, Marta Kapelińska, Katarzyna Wiśniewska, Bożena Zimny


                                     z prawej strony  dyrektor DOK w Darłowie, Arkadiusz Sip



                                                                   Karol Graczyk


                                         w Darłowie zawsze jest słońce i piękne Panie







3 komentarze:

  1. Tak się składa, że Karol Graczyk nie kojarzy mi się jakoś szczególnie pozytywnie, bo jest w nim właśnie (mimo niezłego pisania) ów "sposób na życie" wspomniany w artykule, na dodatkowy zarobek, czasami kosztem "jazdy po bandzie". Zainteresowany wie, co mam na myśli. Niemniej gratuluję, mniemając że Pan Karol wydorośleje i powodów do frustracji dawał więcej nie będzie. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Aż się miło robi na wspomnienie Darłowa, zwłaszcza wieczory były urocze (słowo urocze brzmi jak brzmi, ale pasuje idealnie:)). Co do "małżeństw poetyckich" faktycznie wydaje mi się, że nie ma sensu o tym wspominać (łączyć), bo jeśli murarz i murarka ;) wezmą ślub, nadal będą murować po swojemu, na tym polu nic się dla nich nie zmieni. Tak czy tak dziękuję za przypomnienie.

    Panie Janie, parafrazując - lepiej, kojarzyć się źle niż wcale :) Od mojego zarobu wara. Nie widzę nic złego w tym, żeby przy okazji pasji coś zarobić. Diabeł zawsze tkwi w szczegółach, ale jeśli ktoś woli plotki dwóch czy trzech zazdrośników, zamiast sprawdzić, dotrzeć, przeczytać wnikliwie jakiś regulamin, jego sprawa. Natomiast to, jak zakończył Pan wpis, jest już bardzo słabe. Nie widział Pan mnie na oczy i ma nadzieję, że wydorośleję? Ostatecznie cieszę się, że wiąże Pan ze mną jakieś nadzieje, bo ja z Panem ani w kwestii dojrzałości ani innych przymiotów, które nie są związane z obrażaniem innych, nie widzę w ogóle. Mimo to życzę wszystkiego dobrego, taki jestem :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pan to zbyt dosłownie, literalnie - przeczytał.

    OdpowiedzUsuń